info:

UWAGA! PRZEBUDOWA STRONY - ZA UTRUDNIENIA PRZEPRASZAMY
Od 2016 roku zapraszamy do Galerii Szara w Katowicach, więcej szczegółów na temat aktualnych działań na stronie
www.galeriaszara.pl

odra | oder | olza

8.03 – 29.03

Marcin Berdyszak,
Dariusz Jabłoński,
Jacek Jagielski,
Paulina Poczęta,
Agnieszka Rek-Lipczyńska,
Trillot,
Paracetamol

Projekt “odra/oder” powstał kilka lat temu w Szczecinie z inicjatywy Agaty Zbylut, która prowadzi galerię “Amfilada”. Od początku swojego istnienia pomyślany był jako współdziałanie, w kontekście specyfiki położenia Szczecina, artystów z Polski i Niemiec. Wystawa rozpoczynała swoją wędrówkę w małym przygranicznym niemieckim miasteczku Vierraden, po czym trafiła do Szczecina , a ostatecznie finisz miał miejsce w Berlinie. W tym roku całość projektu miała trafić jeszcze do Cieszyna, niestety z pewnych względów artyści niemieccy ze swoimi pracami nie dotarli.

Co ciekawe wernisaż zupełnie przypadkowo wypadł na 8 marca, a przestrzeń galerii również bez zamierzenia podzieliła się na kobiecą i męską. Wystawa została nasycona nowymi kontekstami. Nowego wymiaru zyskał dialog artystycznych wypowiedzi, już nie tylko na poziomie granic kulturowych czy dosłownie narodowościowych, lecz stał się dialogiem odmiennych wrażliwości. Prace Pauliny Poczętej i Agnieszki Rek-Lipczyńskiej w zasadzie osadzone na różnych biegunach to jednakowoż spięte specyficznym rodzajem subtelności i emocjonalnego zaangażowania. Paulina instalując swoje “maskotki” w oknie galerii wpłynęła empatycznie na zaniedbaną cześć miasta, tworząc “okno wystawowe” przyciągające niezorientowanych i dające możliwość “ukradkowego” obcowania ze sztuką tym niepewnym i nieśmiałym. Agnieszka zwróciła uwagę na niemożność porozumienia warunkowaną pewnymi sytuacjami. Na pracę składały się dwa taborety i parawan jak żywcem wyciągnięte z gabinetu lekarskiego, jedynie krwistoczerwona koronka naciągnięta na stelaż tegoż parawanu, była obcym, ale jakże znaczącym elementem. Całości dopełniał świdrujący, piskliwy dźwięk potęgując nerwowe oddziaływanie instalacji. Obydwie prace zbudowane były na naturze emocji, karmiły się uczuciami, co ważne dopełniały się będąc dla siebie przeciwwagą.

Specyficzny był sposób aranżacji wystawy, gdzie przestrzeń “kobieca” była rozświetlona, wychodziła w miasto, zapraszała, natomiast “męska” część galerii była wyciemniona, odcięta od przestrzeni publicznej, ograniczała się jedynie do kilku punktów świetlnych.

Najsilniej, biorąc po uwagę kontekst Cieszyna, działała praca Marcina Berdyszaka zbudowana z kiści bananów uszytych z materiału “moro”, oplecionych kolczastym drutem. “Wojskowe owoce” odnalazły interesujące tło interpretacyjne w atmosferze cieszyńskiego pogranicza, jego znaczeniu historycznym oraz zmianach dokonujących się obecnie. Jednocześnie mogą się nasuwać wątki dotyczące światowego terroryzmu, które odcisnęły tak wyraźne piętno w naszej świadomości ostatnimi czasy.

Kod stworzony z ciągu cyfr zastępujący konkretnego człowieka to też domena tożsamej nam rzeczywistości. Instalacja Dariusza Jabłońskiego, wykorzystująca między innymi fragmenty książki telefonicznej, nawiązała do problemu wciągając w grę znaczeń, pytając do jakiego stopnia dokonuje się degradacja naszej tożsamości na rzecz wszechobecnego kodu.

Minimalizm środków i subtelność oddziaływania charakteryzowały pracę jacka Jagielskiego, skłaniając do kontemplacji i “zatrzymania” potrzebnych do wychwycenia sensu i ogarnięcia całości realizacji. “Metafizyka prostoty” emanująca z instalacji Jagielskiego tworzyła intymną efemeryczną przestrzeń “rzeźbioną” światłem. Praca zbudowana była z niewielkiego taboretu, w którym zamiast siedziska zamontowane było lustro z wydrapanymi rysunkiem labiryntu, kilka minimetrów nad jego powierzchnią zawieszony był ciężarek wyznaczający pion. Dwa źródła świetlne skierowane na lustro tworzyły delikatne odbicia zarysowujące się na ścianach galerii.

Wszystkie trzy realizacje wspólnie budowały wyciszoną atmosferę intymności, w której odbiorca stawał się niemal intruzem lub podglądaczem, każdym głośniejszym zachowaniem burząc równowagę tej przestrzeni.

“Odra/oder/olza” zahaczając o problem graniczności, stała się płaszczyzną przenikających się ze sobą przestrzeni tożsamości, dialogiem artystów, w którym istota geograficznych podziałów zatraca swój sens.

Ł. Dziedzic

galeria szara / strefa szarej © 2019 All Rights Reserved

galeria szara / fundacja kultury audiowizualnej strefa szarej / 2012-2016 / some rights reserved

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress